Wydarzenia literackie

Próby zachowania zapomnianych dzieł literackich są przeze mnie podejmowane już od dłuższego czasu. Mogę śmiało powiedzieć, że jest to moja największa pasja i pomimo małego zakresu mojej pracy udaje mi się odnieść na tym polu sukcesy. Chciałbym aby ta strona internetowa chociaż w niewielkim stopniu dała mi możliwość na realizację moich zamierzeń.

Na początek mały fragment książki, która zmieniła moje postrzeganie współczesnego świata.

“Uczestniczenie w miejskim stylu życia oznacza życie w środowisku, które posiada cały szereg cech cywiliza­cyjnych, społeczno-ekonomicznych i kulturalnych, o któ­rych będzie jeszcze nieraz mowa w dalszych wywodach. Omówimy najpierw sprawy zatrudnienia, które w dwo­jaki sposób rzutują na pojęcie miejskiego stylu życia.

Wiemy już, że jedną z cech miasta jest praca zawo­dowa jego mieszkańców poza rolnictwem, choć z po­przednich zdań wynikło, że zatrudnienie w rolnictwie nie jest równoznaczne z postawieniem poza nawias miej­skiego stylu życia. Prawdą jednak jest, że praca w rol­nictwie tradycyjnym, stosującym zacofane metody uprawy i hodowli, nie stwarza możliwości korzystania z miej­skiej cywilizacji i kultury materialnej. Stałe przywiąza­nie w dzień i w nocy do swego gospodarstwa, ciężki wysi­łek fizyczny i brak uregulowanych godzin pracy i odpo­czynku są zaprzeczeniem możliwości planowania czasu wolnego od pracy i łatwego poruszania się z miejsca na miejsce, co cechuje miejski tryb życia. Tak więc praca zawodowa poza rolnictwem niezmiernie ułatwia przesta­wienie się na miejski styl życia, choć dzisiaj nie stanowi już bezwzględnego warunku takiej możliwości. Docho­dzimy zatem do wniosku, że od strony zatrudnienia wzrost urbanizacji jest uzależniony od dostatecznej po­daży miejsc pracy poza rolnictwem, czyli od względnego zmniejszenia udziału rolnictwa w całości zatrudnienia.

2341242141212

Z drugiej strony, zasadniczą cechą miejskiego stylu ży­cia jest możliwość szerokiego korzystania z różnorodnych usług materialnych i niematerialnych. Cechą współ­czesnego gospodarstwa domowego w mieście jest rosnące odciążenie gospodyni od wykonywania czynności gospo­darczych. Żywienie zbiorowe pozwala jej na ogranicze­nie gotowania posiłków do minimalnych rozmiarów w porównaniu z tradycyjnym gospodarstwem kuchen­nym. A nawet, jeżeli niektóre posiłki gotuje ona w domu, to korzysta z gotowych półfabrykatów, które znacznie skracają czas tracony w kuchni. Bieliznę oddaje się do pralni. W opiece nad dziećmi matkę wyręczają w dużym stopniu żłobki i przedszkola. Powoduje to niezmiernie szybki wzrost zatrudnienia we wszelkiego rodzaju zakła­dach usługowych. W sumie warunkiem, a jednocześnie skutkiem urba­nizacji muszą Być zasadnicze zmiany w strukturze za­trudnienia. Zmiany te wynikają z trzech równolegle przebiegających procesów. Są to:

  • po pierwsze, stałe zmniejszenie się udziału rolnictwa w całości zatrudnienia;
  • po drugie, stały wzrost miejsc pracy poza rolnictwem, umożliwiający wchłonięcie nowych sił roboczych z przyrostu naturalnego, a także odchodzących z rol­nictwa;
  • po trzecie, szczególnie szybki wzrost zatrudnienia w usługach materialnych i niematerialnych, co warun­kuje rozszerzenie się „miejskiego stylu życia”

Skoro stwierdziliśmy, że rozwój urbanizacji jest uza­leżniony od tak głębokich strukturalnych zmian w za­trudnieniu, to musimy z kolei odpowiedzieć na pytanie, w jakim stopniu przeobrażenia takie są możliwe i czy sprawy zatrudnienia nie mogą stać się barierą uniemożli­wiającą wzrost urbanizacji.

Pytanie takie trzeba sobie zadać w pierwszym rzędzie w związku z perspektywą stale malejącego zatrudnienia w rolnictwie. Można się bowiem obawiać, że brak rąk do pracy w rolnictwie mógłby w pewnej chwili spowo­dować nienadążanie produkcji żywności za potrzebami zurbanizowanego społeczeństwa. Może to wydawać się faktem uzasadnionym tym bardziej, że przecież już dzi­siaj, jak oblicza Światowa Organizacja Rolnictwa i Ży­wienia (FAO), 60% ludzi na świecie odżywia się poniżej norm uznanych za minimalne.

Obraz tych dysproporcji jest wstrząsający i nabiera wymowy jeszcze groźniejszej, jeżeli zważy się, że kraje uprzywilejowane, w których zamieszkuje 15% ludności świata, dysponują przeszło 80 procentami zasobów. Obli­czono, że w celu wyrównania dysproporcji w odżywianiu się i zaspokajaniu potrzeb nowych 3 miliardów ludzi w roku 2000, należy potroić obecną produkcję żywno­ściową świata! Pomimo groźnych liczb, problem ten da się rozwiązać nawet bez sięgnięcia do całkowicie no­wych źródeł produkcji żywnościowej, w drodze syntezy.”